Kolejnym osobom represjonowanym okresie PRL za działalność opozycyjną sąd przyznał odszkodowania, jednak niewspółmiernie niskie w stosunku do krzywd wyrządzonych im i ich rodzinom.
Rzeszowski sąd rozpatrzył 10 lipca br. kilka pozwów byłych opozycjonistów (m.in. Józefa Konkela, Stanisława Olecha, Romana Sroki) o odszkodowania za bezprawne pozbawienie ich wolności po wprowadzeniu stanu wojennego.
Józefa Konkela internowano 13 grudnia 1981 roku w Zakładzie Karnym w Załężu. Podczas zatrzymania przez SB i pobytu w Załężu był wielokrotnie poniżany, znieważany, straszony, a raz pobity. Wypuszczony z powodu gwałtownego pogorszenia się stanu zdrowia, przeszedł dwie ciężkie operacje, będące rezultatem ciężkich warunków więziennych i pobicia. Represje wobec J. Konkela i jego rodziny trwały do końca istnienia PRL, m.in. SB dokonało nieudanego zamachu na jego życie i usiłowało uprowadzić dwie nieletnie córki.
Sąd przyznał mu 12.750 zł odszkodowania. Jak wyliczył sędzia; 2250 zł to rekompensata za 75 dni internowania; 4500 zł za utracone zarobki; a 6000 zł za „wyjątkowe” szykany.
Stanisława Olecha internowano w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku i również osadzono w ZK Załęże. Szykany jakim go poddano odbiły się w istotny sposób na jego stanie zdrowia, pomimo to gdy po zwolnieniu z internowania powrócił do pracy w łańcuckiej Fabryce Śrub przeniesiono go do pracy w warunkach szkodliwych, uniemożliwiając zarazem korzystanie z zaleconej przez lekarza terapii zdrowotnej. Represjonowano również jego rodzinę, w tym nieletniego syna.
St. Olech otrzymał odszkodowanie w wysokości 3560 zł, z czego 960 zł za internowanie, 600 zł za utracone zarobki oraz 2000 zł za stres i utratę zdrowia.
Obydwaj represjonowani uznali odszkodowania za zbyt niskie i zapowiedzieli wniesienie apelacji.
Nad wniesieniem apelacji zastanawia się również Roman Sroka, skazany w 1985 roku na rok więzienia za rozpowszechnianie antypaństwowych materiałów. Za 10-miesięczny pobyt w ZK Barczewo sąd przyznał mu odszkodowanie w wysokości 21 tysięcy zł.
Tego samego dnia katowicki sąd umorzył postępowanie wobec gen. Czesława Kiszczaka oskarżonego o wydanie w grudniu 1981 roku rozkazu, który umożliwiał użycie przez ZOMO broni wobec strajkujących robotników. Sąd przyznał, że efektem tego rozkazu było zastrzelenia 9 górników z Kopalni „Wujek”, ale uznał, że gen Kiszczak działał nieumyślnie, a jego czyn uległ przedawnieniu w 1986 roku.
Jerzy Klus
PS.
Według polskiego prawa zbrodnie komunistyczne, podobnie jak hitlerowskie, nigdy nie ulegają przedawnieniu.