|
To on w naszej, solidarnościowej, wyprawie był na wschód najdalej. Tam, gdzie Międzybórz i Bar. Z Latyczowem – trzy słynne, wielkie, twierdze. 70 km przed Winnicą. A od nas – połowa drogi na Krym.
W cennej, wydanej przez Siostry Niepokalanki z Szymanowa, książce „Z dawna Polski Tyś Królową” (przewodnik po sanktuariach maryjnych) przeczytać można historię cudownego obrazu Matki Bożej Latyczowskiej. Czczony przez hetmanów i rycerzy obraz ma wymiary 92 x 128 cm. Na płótnie naklejonym na deskę. Matka Boża jest z Dzieciątkiem. W prawej ręce trzyma berło. Twarze obojga Postaci są namalowane przepięknie. Obraz jest jedną z kopii wizerunku rzymskiej Matki Bożej Śnieżnej. Przywieziono go – z Rzymu właśnie – w XVI wieku. Obraz wiele wędrował. Liczne też były jego różnorodne przygody. Około roku 1606 Paweł Wołucki, biskup kamieniecki, sprowadził do Latyczowa dominikanów. W tym czasie miejscowym starostą był nieprzejednany luteranin Jan Potocki. I to właśnie on zabronił dominikanom pobytu w Latyczowie. W sprawie pojawiła się jeszcze jedna osoba – żona starosty. Uprosiła męża, aby zezwolił zakonnikom osiąść na przedmieściu. Ojcowie wybudowali kaplicę i umieścili w niej pobłogosławiony przez papieża Klemensa VIII „na tę wyprawę” obraz. I – po jakimś czasie – stało się, że mieszkańcy Latyczowa ujrzeli niezwykłe światło obejmujące dominikańska kaplicę. Sądzono, że to pożar. Pobiegli na ratunek. Starosta też. Niezwykły blask bił z twarzy Madonny. Uznano, że to cud. Starosta oddał swój zamek na świątynię. Przyjął katolicyzm. Przed obrazem często modliło się polskie wojsko. Latyczów niemal ciągle był narażony. Tatarzy, Kozacy, Chmielnicki... Wielki hetman koronny Stanisław Rewera Potocki dziękując za zwycięski bój uchwalił wraz z rycerstwem specjalną składkę, która pozwoliła na wybudowanie w Latyczowie kościoła. Przed najazdem Chmielnickiego wielka w nim była ilość dziękczynnych wotów. I to Chmielnickiego najazd wszystko zniszczył. Wota zostały zagrabione, z kościoła zrobiono stajnię. Dominikanie, przewidując, co może się stać, cudownyobraz wcześniej wywieźli do Lwowa. Wrócił po 76 latach na prośbę nie rycerstwa głównie, ani możnowładcy, ale latyczowian. Na początku był w unickiej cerkwi, a od lipca 1774 roku w nowo wybudowanym kościele. W 1777 roku, w wyniku starannych, wnikliwych badań, wydano orzeczenie o cudach i łaskach zaistniałych za jego pośrednictwem. Na tej podstawie biskup kamieniecki Adam Krasiński rozpoczął starania o koronację. Papież Pius VI wydał dekret i obraz otrzymał korony 5 października 1778. Korony na głowy Maryi i Dzieciątka nałożył biskup bakoński Raymond Jezierski. Rozdział dotyczący obrazu Matki Bożej Latyczowskiej w wydanym przez Siostry Niepokalanki przewodniku kończy się takimi słowami: W roku 1832, po powstaniu listopadowym, rząd carski skasował klasztor w Latyczowie. Nie powstrzymało to jednak pielgrzymek do Matki Bożej. Przychodzili tu katolicy obu obrządków, a nawet prawosławni. Ukaz tolerancyjny w roku 1906 pozwolił na uroczyste obchodzenie 300-lecia sprowadzenia cudownego obrazu. W czasie I wojny światowej obraz był jakiś czas w Winnicy, w Pietniczanach, znów w Latyczowie, potem nawet w Warszawie w kaplicy gimnazjum im. Emilii Plater, wreszcie decyzją władz kościelnych w listopadzie 1935 r. został umieszczony w katedrze w Łucku, gdzie w okresie międzywojennym cieszył się wielkim kultem aż do 1945 r. (...) Biskup łucki Adolf Szelążek życzył sobie, aby obraz opuścił kresy wschodnie wraz z siostrami ze zgromadzenia służek N.M.P. i tak przywędrował do Lublina, gdzie znajduje się do chwili obecnej. Matka Boża Latyczowska króluje cicho w zakonnej kaplicy i nie odbiera tu czci, jaką okazywał Jej przez wieki naród polski. (str. 114 w wydaniu z 1990 r.). Jesteśmy w latyczowskiej świątyni. Wnętrze czyściutkie. Widać, że dopiero co odnowione. Za chwilę dowiemy się, że i tynki są nowe i niemal wszystko. Siedzimy w ławkach, u stóp ołtarzaks. Adam Przywuski, proboszcz i kustosz tego sanktuarium. W ołtarzu obraz Matki Bożej Latyczowskiej!!! W Latyczowie są ludzie. Toczy się życie. Odradza maryjny kult i – wraz z nim – tak bezwzględnie niszczony na tych ziemiach człowiek. Matka Boża wraca w pełni. Wypowiedź księdza kustosza dotyczyła historii i obrazu i sanktuarium. Była barwna, obrazowa, pełna wspaniałych szczegółów. Wybrałem z niej kilka fragmentów. Niewątpliwie specjalnych. Nim je przedstawię, podam, że ks. Adam Przywuski urodził się w Białej Podlaskiej 14 lipca 1960 roku. Święcenia otrzymał w Siedlcach 11 czerwca 1988. Na Ukrainę przyjechał we wrześniu 2001. Z początku był ojcem duchownym w seminarium w Gródku Podolskim, a od połowy 2003 jest kustoszem latyczowskiego sanktuarium. W kościele i w klasztorze działy się różne rzeczy. Miedzy innymi były tu kołchozowe stajnie, niemiecki obóz koncentracyjny, siedziba NKWD, więzienie, w którym mordowano, skład wszystkiego, co potrzebne do produkcji obuwia i odzieży roboczej. Szwalnia. Zgoda Moskwy na oddanie kościoła, o którą zabiegali mieszkańcy miasta, na bazie pierestrojki, przyszła, ale na miejscu, w Latyczowie, nie była honorowana. Ludzie złamali wiec kłódki 24 maja 1989 i do kościoła weszli. Odtąd zaczęła się jego odbudowa, która trwa nadal. Zniszczony był do granic wytrzymałości. Klasztor oddano dopiero w 1994 roku. Prace na jego terenie prowadzone są od czterech lat, od 2003. Bez wielkich sponsorów. Mniejszymi krokami, ale nieprzerwanie. Obraz. Ten w ołtarzu, przed nami, to kopia. Stuprocentowa – jak powiedział ksiądz kustosz. Z własną historią, choć tak niedawno powstał. Niemal „wczoraj”. Owszem, były starania, aby do Latyczowa powrócił oryginał. Pierwszy raz w 1996 roku. Sprzeciwił się polski generalny konserwator zabytków. Według międzynarodowego prawa, jeślidzieło sztuki przebywa dłużej niż 50 lat poza swoim rodzimym miejscem, to już o powrocie mowy być nie może, albo jest on niezmiernie trudny. Druga próba była związana z zeszłorocznym jubileuszem czterechsetlecia (obraz do Latyczowa przybył w 1606 roku). Episkopat Polski orzekł, że obraz z Lublina winien wrócić do Latyczowa, do diecezji kamieniecko – podolskiej. Znów, jednak, sprzeciwił się stojący na straży ochrony dziedzictwa narodowego, generalny konserwator zabytków. Zabezpieczając się przed taką ewentualnością, od października 2005 tworzono kopię. Pani Anna Kostecka z Krakowa pracowała nad nią pół roku. Była u sióstr w Lublinie, oryginał rozmontowała na najdrobniejsze części (obraz ma metalowe sukienki), dokonała wszystkich niezbędnych pomiarów, porobiła szkice, fotografie i... namalowała. Dlatego współpracujący z nią ks. kustosz mówi, że to kopia wierna, stuprocentowa. Nową ikonę Matki Bożej Latyczowskiej pobłogosławił w Krakowie Ojciec Święty Benedykt XVI 28 maja 2006. Ksiądz Adam Przywuski taką dał puentę: Pięknie wszystko się zbiegło. Od Klemensa VIII do Benedykta XVI. Dwa razy osiem jest szesnaście. Jakby nie liczyć. Palec Boży w tym widzę. Episkopat Polski nową ikonę przekazał latyczowskiemu sanktuarium uroczyście w dniu 6 lipca 2006 na rozpoczęcie roku jubileuszowego 400-lecia Pani Latyczowskiej. Jej królowanie na Podolu odnawia się. Trwa.
Stanisław Szczepański
|