|
(4 .06.07) Jaromir Kwiatkowski - Zależy nam na tym, by pieczęć anonimowości, tajemnicy została z tych twarzy skutecznie zdarta - powiedział prezes IPN Janusz Kurtyka podczas piątkowego otwarcia wystawy „Twarze rzeszowskiej bezpieki'' na placu przed Urzędem Wojewódzkim (od strony ul. Grunwaldzkiej). Ma wystawie zaprezentowano postacie 90 funkcjonariuszy kadry kierowniczej UB i SB z naszego regionu - ich zdjęcia oraz przebieg „kariery" w organach bezpieczeństwa.
Konkel: Znalazłem „starych znajomych" Prezes IPN, otwierając wystawę, podkreślił, że „zdarcie pieczęci tajemnicy" ma miejsce także dzięki temu, że te twarze są prezentowane w sposób powszechnie dostępny, przed siedzibą władzy dziś już niepodległej Rzeczypospolitej. Przypomniał, że system komunistyczny w Polsce, będący częścią imperium sowieckiego, mógł trwać dzięki skutecznemu działaniu aparatu bezpieczeństwa. Wśród zwiedzających wystawę był Józef Konkel, działacz rzeszowskiego solidarnościowego podziemia. - Zobaczyłem zdjęcia „starych znajomych": Janusza Kladera i Andrzeja Czerwińskiego - powiedział Nowinom. - Oni najczęściej mnie przesłuchiwali. Dziś podobno Klader prowadzi kilka kiosków, a Czerwiński nie żyje. Nie czuję do nich nienawiści. Raczej mi ich szkoda, bo sprzedali się na usługi PZPR. A wiadomo, komu to służyło - Rosji.
Micał: Pokazywanie tych twarzy jest konieczne - Czuję wielką satysfakcję, że widzimy wreszcie tych oprawców, że doczekaliśmy się rozliczenia katów kopalni „Wujek", i że zbiegło się to w czasie - powiedziała Eżbieta Cichocka z Rzeszowa. - Pokazywanie tych twarzy jest konieczne, by wiedza o wstydliwych fragmentach naszej historii doszła do szerszych kręgów społeczeństwa - przekonywał Stanisław Micał z Rzeszowa. Wystawę, przygotowaną przez rzeszowski IPN, można oglądać przez cały czerwiec. j.kwiatkowski" gcnowiny.pl Przedruk z Gazety Codziennej „nowiny” |