Gorącym piórem Jurka, czyli… zwodnicza magia ekranu

Gorącym piórem Jurka, czyli… zwodnicza magia ekranu

rozlany-atrament-i-pioro-ilustracji_91-2147487398Zwodnicza magia ekranu

Niewielu już zapewne pamięta, że w czasach PRL w telewizji polskiej „najbardziej wartościowe” filmy prezentowane były w ramach cyklu: „Prawda czasu, prawda ekranu”. Pomysłodawcy nadania cyklowi takiej nazwy najwyraźniej nie przewidywali, że zostanie ona przez Polaków zinterpretowana jako zakamuflowana informacja, że ekranowa prawda nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu widzów uznawało ekranową prawdę za rzeczywistość i święcie w nią wierzyło. I nic w tym dziwnego, bo dobrze warsztatowo zrobione filmy, choćby ukazywały zupełnie zmyślone wydarzenia zawsze wywołują u widzów emocje, pozostawiając ślad w ich świadomości. Stąd też, często widzi się w kinach czy przed telewizorami ludzi opłakujących nieszczęścia fikcyjnych bohaterów, lub cieszących się z ich sukcesów.
W swojej świetnej książce „Znaczy kapitan” Karol Olgierd Borchardt przytacza wydawałoby się niewiarygodne wydarzenie. Pracując przed drugą wojną światowa jako oficer na statku pasażerskim „Polonia” (w czasach Drugiej Rzeczpospolitej mieliśmy kilka statków pasażerskich!) natknął się pewnej nocy na snującą się po pokładzie smętną parę. Gdy ich mijał, usłyszał skierowane do siebie słowa: „Panu to tu dobrze!”. Zdziwiony tym nieco Borchardt zapytał: „A komu tu jest źle?” – i w odpowiedzi usłyszał: „Tym na dole, którzy wiosłują”. Zaskoczony tak skrajną nieznajomością przez pasażerów funkcjonowania statku oficer usiłował im wytłumaczyć, że siłę napędową stanową nie ludzie, tylko potężne motory. Ale oni nie dali się przekonać, mówiąc do niego: „My rozumiemy, że panu nie wolno o tych sprawach mówić, ale my byliśmy na filmie i widzieliśmy jak wy tych wiosłujących bijecie i znęcacie się nad nimi”. Oczywiście przytoczone tu wydarzenie stanowi zupełnie skrajny przykład. I jasne jest, że nie sposób winić twórców filmów, których akcja rozgrywa się czasach starożytnych, że jacyś widzowie uznają pokazywane w nich realia za aktualne.
Tym niemniej, niemal od samego początku istnienia filmu zwodnicza magia ekranu pozwalała wszelkiej maści manipulatorom w skuteczny sposób wtłaczać w głowy widzów ewidentnie fałszywy obraz rzeczywistości, celem ukierunkowania ich świadomości w pożądanym dla siebie kierunku. Wystarczy tu wspomnieć o masowej produkcji propagandowych fałszywek filmowych w ZSRR, innych krajach komunistycznych, czy w nazistowskich Niemczech. I niestety takie manipulowanie umysłami widzów przy pomocy filmów stosowane jest także obecnie, choć może w bardziej wyrafinowany sposób niż w dość prymitywnych propagandówkach z czasów Stalina i Hitlera.
Jako przykład wskazać możemy słynny niemiecki serial wojenny „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym m.in. pokazano Polaków jako fanatycznych antysemitów, stokroć gorszych od Niemców. Wielkie oburzenie polskich kombatantów z czasów drugiej wojny światowej wzbudziło pokazanie w nim Żołnierzy AK jako odrażających, ordynarnych bandziorów, nie przypominających w niczym wojska. Zaś największe oburzenie wywołała scena, jak partyzanci-bandyci z AK po zdobyciu niemieckiego pociągu otwierają drzwi wagonów towarowych, a po przekonaniu się, że w wagonach wiezieni są więźniowie do obozu koncentracyjnego, drzwi te zamykają, bo… cytuję tu słowa jednego z partyzantów: „większość z nich to Żydzi…”
Oburzeni kombatanci AK wystosowali przeciwko producentom serialu (UFA Fiction i telewizji ZDF) pozew za naruszenie ich dóbr osobistych i szkalowanie AK. Proces ciągnie się od kilku miesięcy i trudno przewidzieć kiedy i jak się zakończy, bo reprezentujący producentów serialu niemieccy prawnicy stosują różne kruczki prawne. Za znamienne uznać można argumenty przytoczone przez występującego przed sądem niemieckiego eksperta od holokaustu, że twórcom filmu wolno było w imię wolności artystycznej zmienić nieco fakty historyczne, bo jest to bez znaczenia skoro jest to film fabularny, a nie dokumentarny.
Czyżby rzeczywiście chodziło o bez znaczenia, drobne fakty historyczne? Czy podczas napadu na pociąg Żołnierze AK mogli w ogóle tak się zachować, jak pokazano to w serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”? Ewidentnie nie! Bo nawet pomijając przypisywany im fałszywie przez twórców filmu fanatyczny antysemityzm, byłoby to sprzeczne z logiką. Wystarczy przeanalizować cytowane wcześniej słowa jednego z partyzantów: „większość z nich to Żydzi…” Czyżby Żołnierze AK przypuszczając, że wśród więźniów mogą znajdować się Polacy, którzy gotowi byliby zasilić ich szeregi woleli pozostawić ich na pastwę oprawców niemieckich, byleby tylko przy okazji nie uwolnić Żydów? A przecież, wypuszczenie z wagonów więźniów byłoby dla Żołnierzy AK korzystne bo stworzyłoby Niemcom dodatkowy problem, utrudniając im pościg za partyzantami. Notabene, w filmie tym po napadzie na pociąg Niemcy w ogóle Żołnierzy AK nie ścigali, pozwalając im spokojnie powrócić do leśnej kryjówki.
Niestety, ten doskonale warsztatowo zrobiony serial wyemitowany był już w bardzo wielu krajach świata i zapewne bardzo niewielu mieszkańców odległych krajów pokusiło się o dokonanie choćby powyższej prostej analizy. Widocznym skutkiem oglądania tego, jak i wielu innych podobnie zakłamanych filmów, w tym niestety kilku polskich (m.in. „Pokłosia”, „Idy”) w świecie coraz mocniej ugruntowuje się opinia o Polakach jako sprawcach holocaustu. Jak można się temu przeciwstawić? Tylko poprzez wyprodukowanie równie sugestywnych, a zarazem jeszcze sprawniej warsztatowo zrobionych filmów pokazujących prawdziwy obraz wojennej rzeczywistości w okupowanej przez Niemców Polsce!

Jerzy Klus

Szanowny czytelniku

Z dniem 25 maja 2018 r. rozpoczyna obowiązywanie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane popularnie jako „RODO”).  

Dajemy Państwu możliwość wyboru, czy i w jakim zakresie chcą korzystać z usług i udostępniać o sobie informacje. Co prawda nasz serwis jest dostępny bez konieczności podawania informacji o sobie, jednakże gdyby taki kwestia pojawiła się to wskazanie danych jest dobrowolną decyzją użytkownika. Użytkownik w każdej chwili może żądać ich usunięcia w całości lub części, kierując stosowaną korespondencję na adres: rzesz@solidarnosc.org.pl  lub tradycyjnie na adres Region Rzeszowski NSZZ „Solidarność” ul. Matuszczaka 14, 35-083 Rzeszów  

Korzystający z naszego serwisów internetowego pozostają Państwo anonimowi tak długo, aż sami nie zdecydują inaczej. Wynikające z ogólnych zasad połączeń realizowanych w Internecie informacje zawarte w logach systemowych (np. adres IP) są przez Region Rzeszowski NSZZ „Solidarność” wykorzystywane w celach technicznych, związanych z administracją naszymi serwerami. Poza tym adresy IP są wykorzystywane do zbierania ogólnych, statystycznych informacji demograficznych itp.  

Dane dotyczące użytkowników serwisu internetowego http://http://www.solidarnosc.rzeszow.org.pl// przetwarzane są przez Region Rzeszowski NSZZ „Solidarność” z siedzibą w Rzeszowie, ul. Matuszczaka 14, NIP 813-12-88-922 będący w odniesieniu do danych osobowych użytkowników administratorem danych osobowych.  

Kontakt z Inspektorem Ochrony Danych Osobowych jest możliwy pod adresem email: iod.rzesz@solidarnosc.org.pl lub telefonicznie: 513 168 307

Dane osobowe to, zgodnie z postanowieniami RODO, informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej. W przypadku korzystania z naszego serwisu internetowego takimi danymi są np. adres e-mail, adres IP. Dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach instalowanych na naszych stronach i urządzeniach, których używasz podczas korzystania z naszych usług.  

Dane osobowe użytkowników - jeżeli będą zbierane - traktowane będą jako wydzielona baza danych przechowywana na serwerze Regionu Rzeszowski NSZZ „Solidarność” w strefie bezpieczeństwa zapewniającej właściwą ochronę. Dostęp do bazy danych posiadają jedynie pracownicy, którzy posiadają stosowne upoważnienia do przetwarzania danych Jako administrator danych osobowych użytkowników wydawanego przez nas serwisu internetowego możemy w drodze umowy powierzać przetwarzanie tych danych innym podmiotom.  

Zbierane przez Region Rzeszowski NSZZ „Solidarność” dane osobowe użytkowników przetwarzamy w sposób zgodny z zakresem udzielonego przez użytkownika zezwolenia lub na podstawie innych ustawowych przesłanek legalizujących przetwarzanie danych (przede wszystkim w celu realizacji usług oraz w prawnie usprawiedliwionym celu - marketingu bezpośrednim naszych produktów lub usług), zgodnie z wymogami prawa polskiego, dlatego też podstawą i celem przetwarzania danych osobowych związane są niezbędność przetwarzania do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią. Ta podstawa przetwarzania danych dotyczy przypadków, gdy ich przetwarzanie jest uzasadnione z uwagi na nasze usprawiedliwione potrzeby, co obejmuje między innymi konieczność zapewnienia bezpieczeństwa usługi, dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszania naszych usług i dopasowania ich do potrzeb i wygody użytkowników jak również ewentualnego prowadzenie marketingu i promocji własnych usług administratora.  

Państwa dane, w ramach naszych usług, przetwarzane będą wyłącznie w przypadku posiadania przez nas lub inny podmiot przetwarzający dane jednej z dopuszczonych przez RODO podstaw prawnych i wyłącznie w celu dostosowanym do danej podstawy, zgodnie z opisem powyżej. Dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania – czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy – przez czas jej wykonywania, a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora – do czasu istnienia tego uzasadnionego interesu. Dane będą przetwarzane przez Region Rzeszowski NSZZ „Solidarność” i ewentualnie przez Zaufanych Partnerów, jeśli wyrazisz im zgodę, ale mogą być one również powierzone do przetwarzania innym podmiotom. W każdym takim przypadku przekazanie danych nie uprawnia ich odbiorcy do dowolnego korzystania z nich, a jedynie do korzystania w celach wyraźnie wskazanych przez nas. Przekazywanie danych ma miejsce na ogół w przypadku współpracy z podwykonawcą lub usługodawcą. W każdym przypadku przekazanie danych nie zwalnia przekazującego z odpowiedzialności za ich przetwarzanie. Dane mogą być też przekazywane organom publicznym, o ile upoważniają ich do tego obowiązujące przepisy i przedstawią odpowiednie żądanie, jednak nigdy w innym przypadku.  

Jak już wspomniano, na naszej stronie internetowej używamy technologii, takich jak pliki cookie i podobnych służących do zbierania i przetwarzania danych osobowych oraz danych eksploatacyjnych w celu personalizowania udostępnianych treści i reklam oraz analizowania ruchu na naszych stronach. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. Twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz różne strony w Internecie. Znajdziesz tam także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, by ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.  

Macie Państwo prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzani danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego - Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Uprawnienia powyższe przysługują także w przypadku prawidłowego przetwarzania danych przez administratora.